poniedziałek, 23 marzec 2009
Poniedziałek. 6.30 chędożony budzik. Wstać. Umyć się. Śniadanie - tosty. Zaczyna się życie. Szkoła. Pierwsza lekcja - matma, odda sprawdziany. 2 nie wierzę, że aż tak źle mi to mogło pójść, prawda taka, że się nie uczyłem. Muszę przywyknąć, że okres, w którym wiadomości z lekcji wystarczały mi na 5 lub 6 minęły bezpowrotnie. Czas zacząć się uczyć. Reszta dnia spokojnie :) Jutro na bigos do Klary i styknie ;). Nastroiłem gitarę (w końcu), niby ma to swoje 30 lat, ale radziecka jakość.. eee.. wytrzymałość robi swoje ;P Dźwięk może nie kryształowy ale ładny - z klimatem. Trochę ćwiczeń (kiedyś się nauczę na tym grać!). Zrobić prace domowe i gegra do nauczenia. W sumie całkiem przyjemny poniedziałek ;] tylko ta matma trochę boli.. trza to poprawić
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz